Oraz wreszcie finał. Najpiękniejszą Polką została Joanna Brodzik, a Polakiem Maciej Zakościelny. Ona marzy o locie w kosmos i zdradza, że „nie wolno jej dźwigać więcej niż trzy kilogramy”. Ale nie będziemy snuć domysłów, dlaczego… On swój tytuł dedykował… swoim najpiękniejszym i podziękował rodzicom. Oj, powiało Oscarową galą. Na takiej imprezie nie mogło zabraknąć możnych sponsorów. Dyrektor Wojciech Halarewicz z Alfa 145 Auto Poland ze swadą i swobodą wręczył kluczyki do samochodu – Alfy Romeo 166 – czytelniczce Vivy, która wzięła udział w plebiscycie. Nie musiał wiele tłumaczyć. Wiadomo – najpiękniejszy samochód wśród najpiękniejszych, to odpowiednie dla niego miejsce. Pani Krystyna Wąsik z Krakowa po odbiór nagrody przyjechała wraz z mężem. Mimo że kilka dni wcześniej powiadomiono ją, iż wygrała Alfę Romeo 166 oraz zdążyła ją wręcz oglądnąć w salonie, nadal nie do końca wierzyła w swoje szczęście. – Taki piękny samochód, nie spodziewałam się – powtarzała. Były gratulacje, obrazki. Potem państwo Wąsikowie nie odstępowali na krok samochodu, ustawionego na poczesnym miejscu w auli Politechniki. Po ogłoszeniu werdyktu była muzyka i tańce, a licznie zgromadzona publiczność kontemplowała wygląd pięknych, sławnych i bogatych. Podziwiano uczesania i kreacje przygotowane specjalnie na ten wieczór. Nam najbardziej utkwiła w pamięci krwistoczerwona sukienka Alfa 4C Małgorzaty Foremniak, błękitna (czyżby to był modny kolor?) Oli Kwaśniewskiej, powłóczyste szaty w kolorze czekolady z mlekiem Joanny Brodzik oraz srebrne kozaczki Joanny Liszowskiej. Palmę pierwszeństwa – za całokształt – przyznajemy Danucie Stence. Serwowano miniaturowe przekąski, kolorowe drinki i… białe tulipany. Wiadomo – gwiazdy nieustannie się odchudzają. Po gali poczuliśmy się lepiej, bo jak powiedziała Joanna Brodzik, „piękno nie jest ani blond, ani czarne, ani grube, ani chude. Piękno jest w nas”. I tego się trzymajmy.